Mój proces  uzdrawiania zaczęłam ponad 3 lata temu, naprawiając kolejno dane sfery mojego życia. Ciężko napisać w kilku zdaniach po takim czasie ile zmian we mnie zaszło, jak dużo pracy mnie to kosztowało.

Z najważniejszych zmian, które zaszły w moim życiu, to odnalazłam spokój, wybaczenie, wiarę w siebie, w swoje możliwości, w to że jestem wystarczająco dobra dla siebie i nie muszę już tego udowadniać całemu światu, że mogę kochać i być kochaną. Pamiętam,że po mojej pierwszej sesji miało miejsce bardzo silne oczyszczanie, dostałam 3 dniówki, gorączki, był to jak coś w ringu- zostały ruszone najgłębsze emocje i wspomnienia, zaczął się cały wielki  proces, z którym musiałam się zmierzyć. Jola pomogła mi przejść tą drogę we właściwym dla mnie tempie.

Sesje te pozwoliły mi odkryć fundamenty moich zachowań, reakcji i emocji, które temu towarzyszyły i które targały mną całe życie. Dzięki kolejnym sesjom znalazłam w sobie wybaczenie, dały mi siłę do zmian, odnalazłam miłość, gdyż byłam w końcu gotowa,  by się na nią otworzyć, byłam gotowa na jej przyjęcie, miłość piękną u boku mężczyzny, na którego wcześniej nie zwróciłabym pewnie uwagi dlatego, że odnalazłam zupełnie inne wartości w życiu :)

Moje życie się przewartościowało :) 

W jednej z ostatnich sesji Jola zobaczyła, mnie w objęciach dziecka, zobaczyła że będę mamą - widziała mnie z dziewczynką uśmiechniętą na polanie... napełniło mnie to olbrzymią radością i oczekiwaniem. Było to późną jesienią albo zimą, nie pamiętam teraz  dokładnie, natomiast w maju okazało się, że jestem w ciąży - co było jednym z najszczęśliwszych dni w moim życiu .. nie muszę dodawać, iż później okazało się, że będzie to dziewczynka :D

Obecnie oczekujemy na Nasz Cud, i wiem, że teraz jestem na to gotowa.

Była to wyboista droga z cudownym zakończeniem... ale wiem, że musiałam odczekać swoje, by  być do niej gotową by się jej poddać.

Dziękuję Ci za pomoc w mej drodze i za zesłanie tej najpiękniejszej energii również na mnie..

 


 

"Chciałabym się podzielić moimi doświadczeniami po sesji Uzdrawiania z Archaniołem Metatronem.
Sesja nie była zaplanowana, wyszło mi to w rozmowie z Jolą dość spontanicznie. Dzień szybciej byłam na służbowym spotkaniu, na którym był koncert muzyczny i niektórzy goście tańczyli przy scenie. Mnie nawet nie przyszło na myśl, aby iść pod scenę potańczyć. Po sesji następnego dnia była kolejna kolacja z dyskoteką, oczywiście nie miałam w planach pozostać na niej. Ale coś się we mnie przełamało i odzyskałam tzw; „luz w kolanach” i niespodziewanie dla siebie samej bawiłam się do 2 w nocy. Ten wieczór był dla mnie przełomem. Ja taka sztywna i cała w schematach narzuconych przez siebie samą, nagle zrobiłam się towarzyska i zabawowa. To było zaraz następnego dnia. W kolejnych dniach było już coraz lepiej. Zaczęłam się spotykać częściej ze znajomymi, nie bać się wyjścia do klubów i bawienia się, tańczenia bez żadnego skrępowania, że na przykład nie znam jak się tańczy salsę tylko próbuję ją tańczyć bawiąc się przy tym. Po prostu rewelacyjna zmiana postrzegania świata. Teraz wszystko mnie cieszy, a to, że ptaszek mi śpiewa za oknem, a to, że są takie fajne zielone listki na drzewach, a tu kwiatki pięknie pachną. Mam ochotę na spacery. Mam ochotę na wszystko!!! Teraz żyję tak jak chciałam żyć, bez oglądania się na innych. To jest moje życie i to ja mam być zadowolona. Wiem, co chcę robić w życiu a szukałam swojej drogi już prawie rok. Coś chciałam zmienić a nie wiedziałam, czego ja chcę. Teraz wiem i wszystko mi się w życiu tak układa abym szła lekko i przyjemnie po tej drodze, którą sobie sama wybrałam, która jest zgodna z moimi potrzebami, nic na siłę, tylko pewność, że wszystko mi się pięknie w życiu ułoży. Mam teraz czas spełniających się moich marzeń i życzeń. A zawsze mówiłam, że marzenia trzeba spełniać, bo same tego nie zrobią, a teraz mi się same spełniają.
Każdemu polecam taką sesję Uzdrawiania z Archaniołem Metatronem. Po prostu SUPER!
P.S.
I odrzuciło mnie od słodyczy".


Wróciłam do domu po nieudanym związku, kierowana przeświadczeniem i silnym dopingiem przez ludzi, którzy mnie kochają, że wszystko będzie dobrze, że nie jestem sama. Wystraszona mała myszka, która bała się zrobić krok bojąc się, iż z jednego deszczu wpadnie po raz kolejny pod kolejny deszcz.

Wtedy właśnie Jola zaproponowała mi podjęcie procesu Metatrona. Z początku podchodziłam do tego sceptycznie albo raczej do ostatniej chwili twierdziłam, że to absurd lecz kierowana swoją własną ideologią, iż wszystko co absurdalne musi być prawdziwe jak również odwieczną chęcią udowadniania sobie „ten ciemny zaułek nie jest taki straszny” zgodziłam się, nie traktując tego w ogóle poważnie, lecz przez wzgląd na szacunek do Joli postanowiłam, iż spełnię Jej zalecenia, aby do dnia uruchomienia procesu pić dużo wody. Taki miałam przynajmniej plan, aby grzecznie spełniać polecenia Joli co wiedziałam, że będzie dla mnie nie lada wyzwaniem gdyż wypicie przeze mnie jednego litra wody w ciągu dnia bywa kłopotliwe, a co dopiero zalecenia przynajmniej dwóch litrów dziennie. Okazało się, iż mój organizm sam z siebie postanowił mnie zmuszać do picia, tak spragniona jak przez ten tydzień to ja jeszcze nigdy nie byłam. Efekt placebo? Być może, być może tak bardzo chciałam potraktować poważnie zalecenia Joli, iż mój organizm sam się przestawił na tryb picia większej ilości płynów. Nazajutrz zaś obudziłam się z nieodpartą chęcią na przedzimowe czyszczenie garderoby. Wyprałam wszystkie swoje płaszcze i kurtkę, której już dawno nie widziałam. Kurtka niestety nie nadawała się już do noszenia po praniu gdyż dostała dziwnych plan, które z goła przypominały wiekową pleśń. Sytuacja sama w sobie była już dziwna bo wrzucałam do pralki jedynie lekko zakurzoną kurtkę, a wyszła w takim stanie ale dodając fakt, iż ostatni raz miałam tę kurtkę na sobie opuszczając rodzinny dom za związkiem, który ostatecznie okazał się fiaskiem stawało się to jeszcze bardziej interesujące.

Został już tylko jeden dzień na umówiony termin. Zasypiałam raczej spokojna i jadłam same świeże rzeczy, a mimo to rano zagoniła mnie do ubikacji niepochamowana potrzeba gonienia drobiu ozdobnego. Tak kolorowego pawia jeszcze z siebie nie miałam okazji chyba nigdy wypuszczać.

Nadszedł ten oczekiwany dzień. Pora na relaks i skupienie się na sobie. Tylko ja i nic po za mną, a cała reszta w rękach kochanej Joli. Zamknęłam oczy chcąc zatopić się w błogą drzemkę lecz nie mogłam zasnąć. Być może z podekscytowania i ciekawości co się wydarzy, a może chodziło o coś zupełnie innego. Próbowałam wyłączyć umysł, odlecieć myślami. Nie sądziłam, że mój umysł weźmie to na poważnie i postanowi zabrać mnie nad zielone ryżowe pola uprawne w Wietnamie, aż nagle uniosło mnie ponad chmury. Biały miękki puch, a ja byłam jedynie niewidzialną mgiełką. Widziałam go jak zbierał się do skoku w dół. Kim był ów „on”, nie mam pojęcia ale był to mężczyzna, a ja wyruszyłam za nim przez piękne pola, doliny i inne przepiękne krajobrazy. Straciłam panowanie nad własnymi myślami ale nie miałam ochoty tego zatrzymywać bo podobało mi się to co widziałam. Błogi stan wznoszenia się nad ziemią i patrzenia na wszystko z lotu ptaka. Wtem krajobrazy zamieniły się w pokoik małego mieszkania, w którym przeważały kolory żółty i jakieś inne paskowane dziwactwa jednoznacznie wskazujące na jakąś afrykańską kulturę, przede mną stał mały czarnoskóry chłopiec, a ja byłam przekonana, że to moje dziecko i…koniec obrazów, wróciłam do swojego wylegiwania się w łóżeczku. Myślałam, że to był moment, nie było mnie jednak prawie godzinę, ale te obrazy tak mnie zafascynowały, że zapragnęłam je jeszcze zobaczyć. Z przekonaniem, iż mój umysł potrafi tworzyć tak fascynujące i realistyczne projekcje zatopiłam się ponownie w letarg powtarzając każdy krok, który do tego doprowadził, niestety bezskutecznie. Po nieudanej próbie powtórzenia dziwnych lotów opowiedziałam Joli, która oświeciła mnie, iż przebyłam podróż po swoich poprzednich wcieleniach. Przynajmniej pojęłam czemu patrzyłam na małego czarnoskórego chłopczyka z przeświadczeniem, iż to moje dziecko. Pouczona przez Jolę by przyglądać się rozwojowi wydarzeń, które nadejdą w nadchodzących dniach zatopiłam się w życie codzienne. Tego pierwszego wieczoru natknęło mnie na obejrzenie „50 twarzy Greya” nie wiedziałam kompletnie dlaczego jednak pamiętając pouczenia Joli, robiłam to, co dyktowało mi serce. To była pierwsza lekcja, po której zauważyłam, że jestem niczym ten Grey. I wtedy postanowiłam wprowadzać zmiany w swoje życie, walczyć ze strachami, uprzedzeniami oraz własnymi słabościami.

Minęło już pół roku od tamtego czasu więc moja pamięć nie jest już aż tak dokładna co do wydarzeń jakie miały miejsce w owym czasie. Próbuję sobie przypomnieć co mną kierowało, że chciałam jednak podjąć się pracy z Metatronem jednak nie mogę sobie przypomnieć jakie szargały mną wątpliwości ani co takiego działo się w moim życiu, iż Jola zaproponowała mi ten proces. Dziś to wszystko wydaje mi się tak odległe, a było to ledwo pół roku temu. Byłam sama, miałam wiele wątpliwości, wielu rzeczy się bałam ale byłam przekonana, że chcę spędzić resztę życia sama więc nie rozumiem co ja takiego chciałam zmienić w swoim życiu.

Pierwszy proces trwał jak i zakończył się niesłychanie cicho i bezszelestnie, a na moim życiu nie było śladów jakichkolwiek zmian, a co jeszcze rewolucji. Byłam przekonana, iż proces dobiegł końca szczerze mówiąc z lekka zawiedziona, bo ponoć miało tyle się wydarzyć, a w moim życiu było tak cicho i spokojnie.

Ów spokój trwał jakiś czas, aż pewnego dnia z niewiadomej przyczyny poczułam ból w plecach przypominający silne kopnięcie przez kogoś nogą. Zgięłam się w pół z bólu, ale chwilę później zaczęłam czuć się jakby ktoś założył na mnie obręcz, która zaczęła się na mnie zaciskać, powodując niesamowite duszności. Byłam już co raz bardziej przerażona, straciłam całkowicie kontrolę nad sobą, ale resztkami sił powiedziałam sobie, że się nie dam i wstałam zrobić sernik dla pewnej pani w prezencie. Bóle ustały jednak ciemne chmury znad mojej głowy nie chciały mnie opuścić. Podczas mielenia sera wybuchł mi nagle blender w rękach wysadzając korki w całym mieszkaniu. Byłam przestraszona i zdegustowana rozwojem sytuacji tego dnia, ale udało mi się skończyć robić to ciasto. Będąc przekonana, iż felerny dzień się zakończył poszłam do pokoju, by wziąć jakiś drobiazg z półki wtem zleciała na mnie kantem półeczka położona tam luzem robiąc ogromną dziurę w mojej głowie i zalewając mnie potokiem krwi. Załamałam się wtedy, sądzę, że ze strachu, ale po zatamowaniu krwi zalałam się łzami. Łzami żalu z bezsilności. To był pierwszy raz, kiedy płacząc zdałam sobie sprawę z tego, że jest mi źle, że jestem sama, że w chwili takiej jak ta chciałabym się móc do kogoś przytulić. Po raz pierwszy od długiego czasu zapragnęłam by ktoś przy mnie był.

Nazajutrz uznałam swoje zachowanie jako słabość i znów jako dumna singielka zaczęłam racjonalnie rozważać wydarzenia poprzedniego dnia, o ile można takie sytuacje rozważać pod względem racjonalności i używając praw logiki. Oczywiście po dłuższej dedukcji stwierdziłam, że czuję się we własnej skórze niezbyt komfortowo i bezpiecznie. Poprosiłam wtedy Jolę o pomoc, a Jola postanowiła powtórzyć proces Metatrona. I tak oto otworzyła mi drugi proces.

Tym razem nie latałam po przestworzach, nie cofałam się w przeszłość, leżałam na łóżku i pierwszy raz płakałam tak rzewnymi łzami bez pytań ni odpowiedzi tak po prostu bo serduszko potrzebowało płakać i wyrzucić wszystko z siebie. Pierwszy raz odkąd przyszłam na świat udało mi się po prostu płakać.

Ten proces trwał nie wiem ile, nie mam pojęcia nawet kiedy się zakończył, wiem za to jedno, wydarzyło się wiele i odmieniło moje życie. To był proces, który nie trwał w mojej duszy lecz faktycznie i namacalnie na moich oczach. Przyniósł mi miłość, taką, o jakiej marzyłam całe swoje życie, taką jakiej pragnęłam i szukałam od zawsze. Zniknęła chęć życia w samotności, a na jej miejsce powróciła chęć dzielenia się swoim życiem z drugim człowiekiem, która myślałam, że zginęła we mnie bezpowrotnie.

Patrząc dziś wstecz widzę, że oba procesy były trudne i ściśle ze sobą powiązane. Pierwszy to była ciężka praca ze mną samą, uczenia mnie porzucania strachu. Tamten proces był jak dla mnie czysto przygotowawczy. Drugi proces był już pracą jawną i konkretną, a wszystko to czego się po cichu uczyłam, miałam wykorzystać w perypetiach zmiany statusu swojego życia, a przy tym wszystkim odzyskałam utracone więzi z moimi najbliższymi,

Dziś nie mam już żadnych pytań, nauczyłam się ufać sobie i potrafię znów ufać ludziom wokół mnie.

Zapewne sama kiedyś w dalekiej przyszłości dotarłabym do tego punktu, w którym jestem teraz jednak wiem o tym, że o własnych siłach zrobiłabym to wszystko dłużej i zapewne błądząc nie jeden raz i zbaczając z trasy…

Dziękuję…



„Czułem mrowienie w każdej części mojego ciała, czułem gdzie dokładnie następowało uzdrowienie. Moje nerki, oraz wszystkie te części, które tak potrzebowały zostać uleczone. Łzy spływały mi po twarzy, ponieważ wiedziałem, że naprawdę zostałem dotknięty przez Obecność Najwyższego. Widziałem Wielkie Centralne Słońce. Czułem jak energia wokół mnie drga na wysokich częstotliwościach, a moi ukochani z przeszłości przyszli do mnie. Moi najbliżsi, nawet Dziadkowie ze strony ojca, których nigdy nie spotkałem. Wszyscy byli tam ze mną. Byłem nawet w stanie naprawdę wybaczyć mojej matce i wysłać jej wielką ... Miłość z mojego Wyższego Ja. Widziałem mojego ojca ze łzami i powiedziałem mu jak bardzo mi go brakowało, i podziękowałem mu za to, że mnie kochał tak bardzo. Nawet teraz jest mi bardzo trudno pisać o tym, bo łzy płyną i nadal uwalnia się tyle stłumionego bólu we mnie. Wokół mnie była niezliczona ilość archaniołów i Mistrzów. Mój ukochany Jezus pozostał ze mną, dotknął mnie, a także uzdrowił mnie. Oh ja ... jestem tak wdzięczny Metatronowi oraz wszystkim ranom, które doświadczyłem ... Znowu ogromne łzy po prostu ciągle płynące. Wiem, że to spotkanie było błogosławieństwem dla mojego uwolnienia… Czułem się naprawdę wolny, aby móc iść tam gdzie chcę pójść, i kiedy chcę iść dalej. Cały stłumiony smutek został ze mnie zmyty. Wiem, że obecność Jednego otworzyła dla mnie drzwi, abym mógł otrzymać pomoc i ogromną moc Archanioła Metatrona w świetle. Jest tak dużo więcej do powiedzenia ... napiszę jeszcze raz, kiedy zejdę na Ziemię. Dziękuję, przyjaciółko. Miłość zawsze i kiedykolwiek. "
 



"Wow ...! Czułam się tak głęboko, głęboko podłączona do energii Miłości i Metatrona. Widziałam rajski miętowy kolor zielony i niebieski. Wibracje były tak czyste, czułam jak moja czakra serca zanurza się w źródle Miłości i Szczęścia Stwórcy. I rzeczywiście płynęły łzy, bo pamiętałam te wibracje i ... czułam się jak w domu. "
 



„Pierwsze dwa dni po mojej sesji spałam około 16 godzin każdej nocy a następnie średnio około 12 godzin na dobę przez kolejne trzy noce. Myślę, że to oczywiste, że nie jest to typowe dla mnie spać tak długo. Zauważyłam również, że rozszerzyły się perspektywy mojego życia. Przez ostatni tydzień pojawiła się tak niesamowita synchronizacja zdarzeń, ludzi, że nie sposób powiedzieć, że jest to niesamowite. Ten tydzień przyniósł również pomysł, który nareszcie pozwoli mi stworzyć własną rzeczywistość. Mam wrażenie, że wszystko co się dzieje wokół mnie wynika ze spraw, które w końcu rozumiem i mam w sobie na nie zgodę. Dziękuję, dużo miłości i błogosławieństwa”
 



„Cudowna sesja wypełniła mnie światłem i kolorami .... moje ciało czuje światło i brak napięcia. Naprawdę mi się podobało".

 



"Wow, brak mi słów. Wspomnienie doprowadza mnie nadal do łez ... bardzo dziękuję !!!".
 



"Chciałam podzielić się moją ZADZIWIAJĄCĄ sesją terapeutyczną jaką miałam z Metatronem. !!! WOW, pierwszą rzeczą, jaką zauważyłam, była zmiana w energii wokół mnie i to było bardzo kojące, spokojne i miałam wrażenie jakby otaczała mnie pulsująca, bardzo kochająca energia !!! byłam bardzo świadoma, że następuje praca ze wszystkimi moimi czakrami, zwłaszcza splotu słonecznego !!! pokazano mi dużo różnych rzeczy, które są dla mnie dobre, np. zdrowe jedzenie oraz inne przydatne rzeczy, które to wskazówki na pewno wykorzystam!!! najważniejszą rzeczą z tej sesji jest to, że dał mi taką CZYSTĄ błogą ENERGIĘ!!! Moje ciało było jakby oświetlone w kochający sposób uzdrawiającą energią, czułam się bardzo magicznie i tak kochana !!! Słowa nie mogą przekazać, jak bardzo jestem wdzięczna za dar uzdrowienia !!! to jest wspaniałe, poza słowami !! ! czuję taką miłość i wdzięczność dla ciebie za ten prezent !!! Dużo miłości i błogosławieństwa dla Ciebie ... "
 



„ Wow!!!! To jest naprawdę inna energia niż cokolwiek doświadczyłam! Czułam silne mrowienie w dłoniach, kolanach, i ogólne poczucie bezpieczeństwa ... W sobotę upadłam na kolano i było spuchnięte, ale teraz już nie jest !! Dziękuję bardzo za uzdrowienie i wprowadzenie mnie dla tej wspaniałej energii!!
 



"Cześć, chciałam podzielić się ze wspaniałymi zmianami, jakie zaszły u mnie od czasu mojego ostatniego uzdrowienia z Metatronem. Od tego czasu nadal piję 8 szklanek wody dziennie (wcześniej wcale), jem dużo bardziej zdrowo, codziennie jem warzywa i owoce, czego wcześniej nie robiłam. Moja rodzina jest zaskoczona, bo zawsze mi powtarzali, że „jeśli nadal będę jeść jak jem to będę miała wysokie ciśnienie". Teraz nie mogą uwierzyć, że tak zmieniły się moje złe nawyki, więc są w szoku. Teraz również oddycham znacznie głębiej i pełniej a co za tym idzie mój głos kiedy śpiewam płynie swobodnie. Moje alergie ulegają poprawie, zeszłam z przyjmowania co najmniej 2 tabletek na alergię tygodniowo do braku konieczności przyjmowania jakichkolwiek. Ale najważniejsze jest to, że czuję miłość, która jest we mnie, czuję się komfortowo będąc w moim ciele, nie czuję się już tak ciężka i wielka jak kiedyś! Fajne jest to, że mogę robić w końcu to o czym marzyłam od dziecka a co przerażało mnie do tej pory. Metatron pomógł mi na wiele sposobów i wprowadził wiele zmian w moim życiu z których korzystam codziennie! Dziękuję".
 



"Chciałam krótko powiedzieć jak zostały zagojone stare rany u mojego męża po sesji z Metatronem. Wydaje się bardziej spokojny, dzisiaj np. pierwszy raz od dwóch lat wsiadł za kierownicą samochodu. Jest bardziej zrównoważony i potrafi się bardziej skupić np. na ugotowaniu obiadu.! To mogą się wydawać trochę małe rzeczy, ale wierzcie mi dla nas to jest ogromna zmiana w domu! Zobaczyć go zaangażowanym i bardziej zrelaksowanym. Dziękuję bardzo za to. Dużo miłości dla Ciebie”.
 



"Mam kilka naprawdę dobrych nowin, którymi chciałam się podzielić. W ciągu ostatnich kilku lat, mój partner i ja mieliśmy problemy z zajściem w ciążę i ja również cierpiałam na pewne problemy zdrowotne, których lekarze nie mogli zdiagnozować. Byłam też w klinice bezpłodności i nawet miałam problemy z rozwojem moich jajeczek. Tak było kiedy natknęłam się na inicjację Metatronii. W ciągu trzech miesięcy po moim pierwszym dostrojeniu wszystko zaczęło się zmieniać. Czułam obecność wokół mnie, która prowadzi mnie do właściwych odpowiedzi. Po mojej nieudanej próbie sztucznego zapłodnienia byłam zagubiona i prosiłam o pomoc i wskazówki, i one przyszły. Dostałam odpowiedzi dotyczące mojego zdrowia, nawet lekarze nie wierzyli w to co im mówię, ale byłam uparta żądałam konkretnych badań. Otrzymałam i faktycznie okazało się, że mój poziom tarczycy był bardzo niski, a ja wreszcie otrzymałam leki na tarczycę i moje zdrowie zaczęło się znacznie poprawiać. Po mojej drugiej inicjacji przyszedł czas na kolejną rundę w klinice bezpłodności. Tym razem poszło naprawdę dobrze i o dziwo jestem 10 tygodni ciąży dzisiaj :) I mamy nawet 5 dobrych jaj zamrożonych w klinice. Ja naprawdę chciałam podzielić się z wami moim niesamowitym doświadczeniem, które miałam od Metatrona kiedy przyszedł do mojego życia i jestem bardzo wdzięczna. Zapytałam go również czy może sprawdzić czy wszystko jest od z moim dzieckiem. "(Tak brzmiała we mnie odpowiedź od niego)." Po prostu przyjmij, że jest to dziewczynka o imieniu Jaśmina Izabela i urodzi się 15 października 2013 roku”. Muszę Ci podziękować za sprowadzenie tej wspaniałej energii do mnie".
 



"Ja po prostu wyszłam z siebie i to jest niesamowite doświadczenie! Energia weszła we mnie przez czakrę korony i boom. Natychmiast zostałam otoczona ciepłem, czułam się brzęczenie wewnątrz i na zewnątrz. To było jakbym była podłączona do sieci elektrycznej. Czułam pewne wstrząsy i jakbym pływała. Kilka razy widziałam błyski elektryczne jak iskry z wieloma kolorami, ale przesuwały się tak szybko, że nie mogłam zrozumieć, co to jest. Byłam w tak wielkim respekcie dla sesji, że bardzo starałam się nie usnąć, ale zdrzemnęłam się. Uświadomiłam sobie, gdy ciepło odeszło a potem powróciło, że było związane z mrowieniem, które czułam i brzęczeniem poruszającym się po moim ciele. Było wyraźnie zauważalne, ponieważ przeszło od czakry korony, przez trzecie oko, które napęczniało, zakaszlałam kiedy przeszło do gardła a tak wiele zaczęło się dziać przy czakrze serca. Słyszałam odgłosy z mojego splotu słonecznego i czakry sakralnej, czułam ciepło płynące z mojej podstawy, mięśnie w nogach drgały, a stopy pulsowały. Moje ręce dostały dużo brzęczenia. Przez cały czas słyszałam również wysokie odgłosy cykad, które czasami stawały się głośniejsze. Było kilka błysków wizji, ale znowu prędkość była tak szybka, ale to, co pamiętam, to śmiałe kolory, małe złote i niebieskie okręgi, które unosiły się a potem znikły. Oba okręgi miały taką samą wielkość. Potem kilka drobnych ciemnozielonych trójkątów wyszło z dołu od lewej do prawej strony mojej wewnętrznej wizji. Ponownie, trójkąty mają ten sam rozmiar, ale były one skierowane w różnych kierunkach, a tym samym czasie szły od lewej do prawej, z tą samą prędkością. Ogólnie czułam się tak bardzo kochana! Natychmiast, gdy energia całkowicie znikła, czułam jak bolą mnie moje mięśnie, ale teraz czuję się dobrze z energią! Dziękuję dla Metatrona i ciebie".
 



"Niedawno mój przyjaciel został przez ciebie inicjowany. Nie miałem pojęcia, że dostał inicjację 2 tygodnie temu ... Jakby to powiedzieć ... to wygląda jakbyście ty i Metatron usunęli około 83 żyć i śmierci karmicznych ... Wygląda teraz promiennie ... byłem wstrząśnięty, kiedy zobaczyłem w nim tak wielkie zmiany!... ".